Młodzi vs. cukrzyca typu 2.

Młodzi vs. cukrzyca typu 2.

Młodzi vs. cukrzyca typu 2.

Kiedy w ramach programu PoZdro! rozpoczynano badania przesiewowe w kierunku cukrzycy typu 2. wśród uczniów gimnazjów, nie spodziewano się większych zaskoczeń. W końcu choroby cywilizacyjne, z cukrzycą typu 2 na czele, to domena osób starszych…

Program PoZdro! potwierdził to, co widzimy gołym okiem – coraz więcej dzieci i młodzieży ma nieprawidłową masę ciała. Ujawnił też to, czego w pierwszym momencie nie widać – że znaczny odsetek uczniów gimnazjum ma nieprawidłowa wartość ciśnienia tętniczego, stan przedcukrzycowy i nie jest w stanie wejść bez zadyszki na 4 piętro.

O tym, że nadmierna masa ciała nie jest jedynie problemem estetycznym, wiemy od dawna. Okazuje się jednak, że zgubne skutki nadwagi i otyłości ujawniają się w coraz młodszym wieku. W Stanach Zjednoczonych, które biją niechlubne rekordy w kategorii najbardziej otyłego społeczeństwa, cukrzyca typu 2. powszechnie diagnozowana jest u dzieci i młodzieży. Wszystko wskazuje na to, że i u nas idziemy w tym kierunku.

Co ma trzepak do cukrzycy?
Współczesny uczeń to niewolnik trzech foteli – samochodowego, bo to zwykle rodzice podwożą go do szkoły i z niej odbierają, krzesła, na którym siedzi na lekcji i fotela domowego, z którego korzysta, grając w gry komputerowe bądź oglądając telewizję. W którymś momencie z sentymentem zaczęliśmy wspominać trzepaki i podwórka, na których jeszcze nie tak dawno temu gromadziły się dzieci i nastolatkowe po powrocie ze szkoły. Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że zmiana stylu życia młodych ludzi tak szybko i tak negatywnie odbija się na ich zdrowiu. Brak ruchu to jedna z głównych przyczyn nadwagi, otyłości, a w konsekwencji cukrzycy typu 2. Oczywiście drugim czynnikiem jest nieodpowiednie odżywianie – trzeba jednak pamiętać, że dzieci i młodzież rosną, dojrzewają i do tego potrzebują odpowiednich ilości, odpowiednio zbilansowanego jedzenia. Innymi słowy, nie dla nich mocno ograniczające diety, bo w ich przypadku pokarm jest budulcem koniecznym do rozwoju. Dlatego wydaje się, że zwiększenia aktywności fizycznej jest nawet bardziej konieczne niż rygory żywieniowe. Choć w tym drugim temacie też jest jeszcze sporo do zrobienia. Problem na szczęście dostrzegły też szkoły – w pewnym momencie uczniów ćwiczących na lekcjach wychowania fizycznego bywało mniej, niż tych na różnego rodzaju zwolnieniach. Teraz o zwolnienie z wf-u jest coraz trudniej, a powód niedyspozycji ogranicza się np. do ćwiczeń siłowych – uczeń dostaje zwolnienie częściowe, tylko z określonych zajęć, w innych aktywnościach musi brać udział. Oczywiście zajęcia w szkole, nawet trzy razy w tygodniu to za mało. Należałoby codziennie zwiększyć wydatkowanie energii. Jeśli Twojemu dziecku ciężko się zmobilizować, do wyjścia na boisko, to może chociaż możecie zrezygnować z codziennego podwożenia do szkoły? Chodzenie na piechotę czy nawet jazda komunikacją na pewno pomogą spalić więcej kalorii niż w czasie podwózki samochodem.

Cukier jest wszędzie
Trudno mówić o profilaktyce cukrzycy typu 2. bez dbania o odpowiednią dietę. Okazuje się, że wcale nie jest to takie proste. Wiele produktów spożywczych udaje zdrowe, choć w rzeczywistości nic dobrego ze sobą nie niosą. Stąd wielu z nas żyje w błogim przekonaniu, że odżywia się zdrowo, a tyje… z powietrza. Najlepszym przykładem są płatki śniadaniowe, tak chętnie serwowane dzieciom i młodzieży na śniadanie. Konia z rzędem temu, kto znajdzie płatki lub nawet musli bez dodatku cukru (ewentualnie w sklepach ze zdrową żywnością, a i to rzadko). Jogurty, nawet te naturalne, bywają dosładzane cukrem, serki homogenizowane dedykowane dzieciom nie wiedzieć czemu są znacznie słodsze, niż te dla szerszego grona konsumentów. Prawdziwą plagą wśród najmłodszych są napoje słodzone, w tym soki. Co z tego, że dziecko nie pije Coca-Coli skoro pije soki owocowe. Do naszej wyobraźni z trudem trafiają argumenty, że szklanka 100 proc. soku owocowego zawiera tyle samo węglowodanów, co szklanka napoju typu Coca- Cola. Węglowodanów, czyli cukrów. Wprawdzie w pierwszym przypadku jest to cukier owocowy, czyli fruktoza, a w drugim cukier buraczany, czyli sacharoza, ale dla naszego organizmu nie ma to większego znaczenia. Warto wiedzieć, że samo wyeliminowanie z diety dziecka słodkich napojów, w tym soków, bardzo często prowadzi do obniżenia jego masy ciała. Zamiast soku, lepiej zjeść owoc – syci na dłużej, zawiera błonnik, który dobrze reguluje przemianę materii i świetnie nadaje się, jako przekąska do szkoły.

Chcąc uchronić młode pokolenie przed cukrzycą typu 2. na pewno trzeba zwracać uwagę na etykiety produktów. Oprócz wspomnianego cukru, który czai się nawet w pieczywie i keczupie, na indeksie składników zakazanych znaleźć powinny się syrop glukozowo-fruktozowy oraz utwardzane tłuszcze roślinne. Badania dowodzą, że te dwa składniki, tak chętnie dodawane do żywności (są tanie i łatwo dostępne) korelują z otyłością typu jabłko, czyli z odkładaniem się tłuszczu w okolicy talii raz otłuszczeniem narządów wewnętrznych. Taki typ sylwetki predysponuje do cukrzycy typu 2.

Smak dzieciństwa
Cukier to ponoć smak dzieciństwa. W ten sposób usprawiedliwiają się rodzice, którzy nagradzają swoje dzieci słodyczami. Aby nie narażać młodych ludzi na cukrzycę typu 2. wcale nie trzeba zupełnie z nich rezygnować. Ale na pewno nie powinny być one dostępne codziennie. Zwyczaj krajów skandynawskich – słodycze jedynie w jeden dzień w tygodniu przysłuży się i szczupłej sylwetce i zdrowym zębom. W tym kontekście nie ma co krytykować reformy, jaka przetoczyła się przez sklepiki szkolne. Oczywiście dzieci często słodycze przynoszą w tornistrach, albo kupują w sklepach obok szkoły, ale od czegoś trzeba zacząć.

 

ADC/www/MPCT2/2016

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.