Retinopatia – historia Renaty

Artykuł promocyjny

Retinopatia – historia Renaty

Cukrzyca zabrała jej wzrok, nie zabrała jednak radości i chęci do życia. Dzisiejsze metody leczenia cukrzycy typu 1. ułatwiają życie diabetykom. W czasach, kiedy na cukrzycę zachorowała Renata, rzeczywistość była zupełnie inna. 

Rok 1965. Renata miała skończone 5 lat, gdy padła diagnoza – cukrzyca typu 1. Dzisiaj z tego okresu pamięta niewiele. Zatroskanych rodziców, którzy żeby podać jej insulinę musieli najpierw ją złapać, bo przed zastrzykami uciekała. Pamięta, że jednego cukierka dzielili jej na trzy części i dawali po kawałku do śniadania, obiadu i kolacji. Możliwości leczenia cukrzycy były bardzo ograniczone, perspektywy mało optymistyczne, a oni nie chcieli do końca odbierać jej dzieciństwa.

– Rodzice, których dziecko zaczyna chorować na cukrzycę zachowują się tak samo, niezależnie od czasów, w których żyją. Są w stanie poruszyć niebo i zmienię, aby tylko ułatwić mu funkcjonowanie z chorobą. Moi rodzice mogli niewiele, bo w tamtych czasach nie było glukometrów, systemu FreeStyle Libre, pomp, nowoczesnych insulin. Ale pamiętam, że sprowadzili dla mnie specjalny metalowy, półautomatyczny aparat do podawania insuliny, w który wkładało się strzykawkę, naciskało przycisk i on sam robił zastrzyk. Przez niemiecki Caritas organizowali dla mnie duńskie insuliny, a kiedy zaczęły się moje problemy ze wzrokiem to i w Polsce, i za granicą szukali dla mnie ratunku – mówi Renata. 

Na wagę wzroku
Renata nie widzi od 1982 roku, wzrok straciła w wieku 22 lat w wyniku rozwoju powikłań z powodu źle wyrównanej cukrzycy. Retinopatia rozwijała się bardzo szybko, nie pomogły zabiegi laserowe, które były wykonywane w roku 1981. Wręcz przeciwnie prawdopodobnie tylko pogorszyły sprawę. Jak później specjaliści z Niemiec i ze Szwecji, do których dzięki determinacji rodziców trafiła, przyznawali że laser prawdopodobnie był za silny, zamiast naprawić popękane naczynia spalił je. 
Choć byłam bardzo młoda, na progu dorosłego życia, dość szybko pogodziłam się z tym, że oczy nie są już do uratowania. Pamiętam, jak pocieszałam załamaną tym faktem mamę i przekonywałam ją, że mimo tego co się stało, nasz dom musi funkcjonować normalnie. Moi rodzice, póki żyli, bardzo mnie wspierali i bardzo mi pomagali. Paradoksalnie teraz mam chyba większy żal do losu niż wówczas. Bo teraz wiem, że cukrzycę można już leczyć inaczej. A ja po prostu za wcześnie zachorowałam. Mam córkę, już pełnoletnią studentkę i dla niej chciałabym być sprawniejsza. Żal mi też, że tak mało pracowałam. Skończyłam studium bibliotekarskie, a udało mi się przepracować jedynie dwa lata w dwóch bibliotekach. Mimo wszystko, uważam jednak, że życie jest piękne, a każdy dzień wart przeżycia.

 

Życie na nowo
Po utracie wzroku Renata musiała nauczyć się życia na nowo. Opanowała alfabet Braille’a, choć przyznaje, że chętniej wykorzystuje go do pisania niż do czytania. Jest tyle audiobooków, ciekawych programów w radio czy w telewizji, że na czytanie książek Braillem po prostu już brakuje jej czasu. Bardzo brakuje jej wzroku do leczenia cukrzycy. Od lat korzysta z pompy insulinowej, ale niektóre jej funkcje są dla niej niedostępne. Oczywiście radzi sobie z jej podstawową obsługą, ale już kalkulator bolusa pozostaje dla niej niedostępny. Na pewno za swój sukces uważa to, że założyła rodzinę i została mamą. Córka jest teraz ogromną podporą w jej życiu. 

Nowe technologie, córka Basia i cukrzyca
Obecnie cukrzyca Renaty jest dobrze ustabilizowana. Odkąd pojawiły się narzędzia, by ją kontrolować skrupulatnie z nich korzysta. Od 1989 roku podaje insulinę za pomocą pompy insulinowej. Pierwszą z trudem zdobyła dla niej mama w czasach, gdy o pompie w Polsce nikt jeszcze nie słyszał. Prowadzący ją diabetolog, dr n.med. Andrzej Gawrecki jest zadowolony z wyników leczenia. To on przekonał ją do wypróbowania systemu FreeStyle Libre. Renata jest nim zachwycona. Wprawdzie nie jest w stanie sama odczytać wyników pomiarów, ale w domu rzadko kiedy jest sama, zawsze może poprosić o pomoc córkę, kuzyna, który z nimi mieszka czy sąsiada.

 

To jest rewelacja. I nie chodzi o to, że tradycyjny pomiar boli. Najważniejsze dla mnie jest to, że skanując glikemię mogę chronić swoje palce. Wiadomo, że one w wielu sytuacjach zastępują mi oczy. Częste nakłuwanie opuszków sprawia, że skóra twardnieje i palce stają się mniej wrażliwe. Wówczas trudno jest chociażby odczytać nazwę na opakowaniu leków. 
Renata cieszy się z faktu, że diabetycy mają teraz tak rewelacyjne możliwości leczenia także dlatego, że od kilku lat na cukrzycę typu 1. choruje także jej córka. – Zachorowała w wieku 15 lat, więc o tyle dobrze, że zdecydowanie później niż ja. No i na szczęście w zupełnie innych czasach. Basia szybko nauczyła się życia z tą chorobą, bo wcześniej wspierała w leczeniu mnie. Miałam nadzieję, że jej się uda, ale niestety… Teraz obie jesteśmy zmechanizowane, bo korzystamy z pomp. Zachęcam córkę, żeby w pełni czerpała z możliwości, jakie daje nowoczesne leczenie i wierzę, że dzięki nowym lekom i nowym technologiom cukrzyca nie wpłynie tak bardzo na jej życie, jak wpłynęła na moje. 

Doceniać każdy dzień
– Mama nauczyła mnie robić na drutach i przez lata się tym zajmowałam, mimo że nie widziałam. Niestety kilka lat temu zachorowałam na reumatoidalne zapalenie stawów i teraz robótki ręczne nie są już dla mnie – mówi z żalem Renata. Trudno jej pogodzić się z tym schorzeniem, bo ogranicza ono ręce, które przecież tak bardzo są jej potrzebne. Mimo tego jednak, że większość jej życia naznaczona jest chorobą, cieszy się każdym dniem. Uwielbia jeździć na tandemie. Z największą radością chodzi po górach. Ma w domu dwa psy i kota więc na co dzień cieszy się nie tylko obecnością życzliwych jej ludzi, ale także zwierząt. Cieszą ja sukcesy córki – studentki prawa. Oraz to, że może teraz skutecznie leczyć cukrzycę. Życie jest piękne, powtarza Renata, a spokój w jej głosie nie pozwala wątpić, że jest do tego w pełni przekonana.

 

Otrzymałem wyrób za darmo w zamian za przekazanie opinii i recenzję. Powyższa opinia na temat systemu FreeStyle Libre jest prywatną opinią autora, spółka Abbott Laboratories Poland Sp. z o.o. nie odpowiada za jej prawdziwość, trafność ani rzetelność.

Artykuł powstał na zlecenie firmy Abbott.


ADC/www/HP/4/2017

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.