Samokontrola w cukrzycy – wyzwania i zagrożenia

Samokontrola w cukrzycy – wyzwania i zagrożenia

Insulina i leki doustne obniżające stężenie cukru we krwi to jedynie wierzchołek góry lodowej, jaką jest leczenie cukrzycy. I jak to w przypadku gór lodowych bywa – sedno sprawy, czyli to, co faktycznie stanowi o niebezpieczeństwie i wyzwaniach terapii, tkwi nieco głębiej – w samokontroli.

Gdyby terapia cukrzycy polegała jedynie na przyjmowaniu leków i wykonywaniu pomiarów cukru we krwi, nie stanowiłaby dla pacjentów większego wyzwania. A stanowi, i to niezależnie od szerokości geograficznej i obowiązującej polityki zdrowotnej. Z okazji ubiegłorocznego Światowego Dnia Walki z Cukrzycą prof. Krzysztof Strojek, krajowy konsultant ds. diabetologii przedstawiał niechlubne statystyki. Niestety u mniej niż 7 proc. diabetyków udaje się uzyskać najważniejsze cele terapeutyczne, tj. odpowiedni poziom glukozy (mierzony wskaźnikiem hemoglobiny glikowanej HbA1c), ciśnienia tętniczego oraz cholesterolu we krwi. Jeden z trzech celów terapeutycznych uzyskuje niecałe 40 proc. chorych. Dane te w głównej mierze dotyczą pacjentów z cukrzycą typu 2., ale ogólnie pokazują fakt dotyczący wszystkich, a mianowicie że samokontrola jest dla diabetyków ogromnym wyzwaniem.

Słodki survival

Przede wszystkim samokontrola to nie suma luźnych zadań, wymyślonych, by utrudnić pacjentowi życie. To raczej system postępowania, mający umożliwić w miarę „bezbolesne” życie z cukrzycą. Samokontrola jest pojęciem pojemnym, dobrze zdefiniowanym w języku angielskim, gdzie self monitoring odnosi się do pomiarów cukru we krwi, self management do zarządzania cukrzycą, czyli np. dawkowania insuliny, a pod określeniem self care kryje się szeroko pojęta samoopieka. Między tymi elementami istnieje silne sprzężenie zwrotne i gdy zaniedbujemy jeden rozregulowujemy całość. Nie ulega wątpliwości, że diabetycy powinni nie tylko monitorować glikemię, podejmować decyzje dotyczące leczenia, ale też całościowo troszczyć się o siebie. Uznaje się, że najważniejszymi składowymi samokontroli są: odpowiednie żywienie, aktywny tryb życia, monitoring glikemii, przestrzeganie zaleceń terapeutycznych, umiejętność podejmowania decyzji, umiejętność myślenia zdroworozsądkowego oraz minimalizowanie ryzyka wynikającego z leczenia. Brzmi to kompleksowo i faktycznie znacznie wykracza poza standardowe postrzeganie zagadnienia samokontroli jako „mierzenia cukru”.

Wyzwania


Samokontrola wymaga wiedzy, doświadczenia i swego rodzaju zdolności. Diabetyk musi być do niej przygotowany. Po zachorowaniu powinien być przeszkolony w zakresie cukrzycy oraz czynności z nią związanych (np. pomiar cukru). W ten sposób nabiera wiedzy i uczy się z niej korzystać. Doświadczenie, co oczywiste, przychodzi z czasem i wynika z coraz lepszego poznania własnego organizmu i jego reakcji. Trzecim elementem tej układanki są zdolności pacjenta i jest to chyba element najtrudniejszy. Zarządzanie cukrzycą w jakimś zakresie dotyka zagadnień medycyny i wymaga zrozumienia funkcjonowania organizmu, poza tym umiejętności prostej kalkulacji, myślenia abstrakcyjnego, a niestety nie każdy pacjent jest w stanie dostatecznie zrozumieć cukrzycę. Nie każdy ma możliwości poznawcze, by dla samego siebie być w jakimś stopniu lekarzem i dietetykiem. W szczególności dotyczy to osób starszych z cukrzycą typu 2. Ten czynnik, w połączeniu z często niedostateczną wiedzą (szczególnie w Polsce, gdzie edukacja diabetologiczna dorosłych kuleje), to jedna z przyczyn niepowodzeń w samokontroli, a w ostatecznym rozrachunku także w leczeniu.

Wiedza w akcji

Zacznijmy od pomiarów, bo to one są jedną z najczęstszych czynności samokontroli. Ile ich powinno być, w jakich porach i dlaczego jednym wystarcza jeden pomiar dziennie, a inni muszą go wykonywać kilka razy? Częstotliwość pomiaru cukru we krwi uzależniona jest od metody leczenia cukrzycy. Można powiedzieć, że im bardziej intensywna metoda leczenia, tym tych pomiarów powinno być więcej. Obecne badania pokazują, że dobre wyrównanie cukrzycy typu 1. osiąga się przy co najmniej 8-12 pomiarach na dobę. Taka częstotliwość u osób leczonych insuliną jest konieczna, ponieważ pozwala przede wszystkim wychwycić tendencje zwyżkowe, w momencie kiedy glikemia nie jest jeszcze zbyt wysoka. Mówiąc obrazowo, jeśli ktoś mierzy cukry regularnie i często, wówczas „wyłapie” poziom 200 mg/dl i szybko go skoryguje. Jeśli jednak ktoś robi to rzadko, to z poziomu 200 zdąży zrobić się 350... Częste pomiary w cukrzycy typu 1. służą utrzymaniu normoglikemii, ale ich cel jest też szerszy – chodzi o dobre poznanie swojego organizmu, jego reakcji na poszczególne rodzaje pożywienia, stres, wysiłek fizyczny czy alkohol, po to, by na przyszłość coraz lepiej przewidywać jego reakcje i optymalnie się do nich dostosowywać. Samo zmierzenie cukru, bez odpowiedniej jego interpretacji – dlaczego o tej porze dnia cukier jest np. podwyższony, czy to jednorazowy wyskok, czy stała tendencja – znacznie zubaża pojęcie i cel samokontroli.

Skazani na sukces?

W praktyce samokontrola to trudne i niewdzięczne zadanie. Nawet jeśli bardzo się staramy, skrupulatnie podchodzimy do kontroli cukrów i innych parametrów, to i tak nie jesteśmy w stanie utrzymać ich przez cały czas w pożądanej normie. W specyfikę cukrzycy typu 1. wpisane są wahania cukrów, dobrze prowadzona samokontrola może je znacząco ograniczyć, ale nie wyeliminować. Dobrze, jeśli pacjenci zdają sobie z tego sprawę, gorzej jeśli do leczenia podchodzą zero-jedynkowo, wówczas łatwo im się do samokontroli zniechęcić. Nie bez powodu w szerokiej definicji samokontroli jest umiejętność oceny sytuacji i myślenia zdroworozsądkowego. Diabetyk musi zrozumieć zasady gry i je zaakceptować, choć niekiedy jest to bardzo trudne.

Szereg trudnych i angażujących czynności daje często jedynie połowiczny sukces. To może frustrować i powodować, że poszczególne składowe samokontroli są zaniedbywane. Jako jeden z jej elementów wymienia się przestrzeganie zaleceń lekarskich. Wiele badań prowadzonych w ostatnich dziesięcioleciach potwierdziło, że tzw. compliance, czyli przestrzeganie zasad terapeutycznych pozostawia wiele do życzenia. Chorzy często nie przyjmują tylu leków i takich dawek insuliny, jak zostało to ustalone przez lekarza, zapominają o niektórych iniekcjach bądź podchodzą do samokontroli wybiórczo, np. mierzenie cukrów tak, ale dieta i aktywność fizyczna już nie. Jest to po części specyfika chorób przewlekłych, w których tak ogromne znaczenie odgrywa stała motywacja do leczenia, do osiągania celów terapeutycznych, której z czasem zaczyna brakować. Samokontrola powinna być rozszerzona o samoopiekę, a ta to nic innego jak wnikliwa obserwacja swojego organizmu, odpowiadanie na jego potrzeby (sen, relaks), traktowanie swojego obciążonego chorobą ciała z szacunkiem i troską. Brzmi jak wytyczne dla egoistów i faktycznie wielu diabetykom samo opieka nie przychodzi łatwo. Chociażby dlatego, że wymaga czasu dla siebie, a to dzisiaj dobro deficytowe.

Samokontrola na miarę czasów

W ciągu ostatnich dwóch dekad leczenie cukrzycy oraz możliwości samokontroli zmieniły się diametralnie, dzięki nowym lekom, ale przede wszystkim dzięki rozwojowi techniki i nowych technologii. Obecnie mamy na rynku nowoczesne insuliny, szybkie i precyzyjne glukometry, pompy insulinowe, ale też szereg aplikacji mobilnych, które ułatwiają codzienne funkcjonowanie z cukrzycą. Co ciekawe, o ile wszechobecna moda na aplikacje bywa w środowisku medycznym traktowana z przymrużeniem oka, o tyle nie ma wątpliwości, że te dedykowane cukrzycy dobrze spełniają swoją rolę. Jak pokazuje doświadczenie serwisu naszacukrzyca.pl, wbrew pozorom nie korzystają z niej jedynie najmłodsi diabetycy, ale właśnie pacjenci z cukrzycą typu 2., dla których kaloryczność posiłków, zawartość w nich węglowodanów i indeks glikemiczny mają ogromne znaczenie. Obok podstawowych funkcjonalności cukrzycowych aplikacji mobilnych, jak np. kalkulator wymienników węglowodanowych, białkowo-tłuszczowych i kalorii, diabetycy zaczynają korzystać z rozwiązań telemedycyny. Wspomniany serwis i inne umożliwiają skorzystanie z konsultacji w Wirtualnej Przychodni. Często diabetyk wymaga wizyty lekarskiej tylko po to, by skonsultować swoją glikemię i zasady postępowania. Do tego nie jest konieczna wizyta face to face. Coraz głośniej mówi się o tym, że cukrzyca jest chorobą niejako zaprogramowaną pod telemedycynę, czyli kontakty pacjent lekarz via Internet. Jeśli zgodnie z przewidywaniami ten model medycyny zdoła się upowszechnić, na pewno znacznie poprawi on statystki, jeśli chodzi o skuteczność leczenia wśród diabetyków.

Samotność z systemu

Szacuje się, że 95% leczenia cukrzycy odbywa się bez udziału lekarza, na konsultacje ze specjalistami przypada jedynie 5% czasu. I nie wynika to wcale z wadliwie działającego systemu ochrony zdrowia (choć oczywiście i tutaj znalazłoby się kilka punktów do poprawy), ale z charakteru cukrzycy. To choroba, w której pacjent sam sobie jest przysłowiowym sterem, żeglarzem i okrętem. Samokontrola to nawigacja tego okrętu, a udział specjalistów w tym procesie to światło latarni, które jedynie pokazuje kierunek, w jakim powinniśmy podążać.

Małgorzata Marszałek, redaktor, dziennikarz piszący o zdrowiu, diabetyk 

ADC/www/BDMG/18/2017
 

 

UDOSTĘPNIJ POPRZEZ:  
Polityka dotycząca plików cookie. Ten komunikat zobaczysz tylko raz.

Pliki cookie stosujemy, aby zapewnić jak najlepsze działanie naszego serwisu. Korzystanie z tej strony bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na otrzymywanie plików cookie. Ustawienia obsługi plików cookie możesz zmienić w dowolnym czasie. Dowiedz się więcej